Kariera Orlika …

… napisany z okazji kolejnej elito-afery, jakże aktualny i wciąż samoaktualizujący się (niestety) komentarz wierszowany z cyklu „Nic się nie stało (- się awansowało)”… – o pożytku z psa-biesa i twórczości Pana Dołęgi-Mostowicza, a także o Godności, Honorze oraz ich braku… 

___________ * _________

Kiedy nam przybył Orlik w te strony
– nie znał go pies, nie bał bies;
ryży, w ubranku biało – czerwonym,
plakat ci miał, że nasz ci jest!

Przyjęto chlebem z solą Orlika,
i choć go nie znał pies ani bies
– w sondażu, nocnej zmiany wyniku
podano – nnnajlepszy jest.

Zamieszkał Orlik w pałacu, w blasku,
z ekipą całą… Tam – c`est la vie –
głosili bajki o cudach z piasku
co to pukają ci do drzwi.

Aż pukło w kraju jakby z armaty.
Choć Orlik rozwalił wszystko,
ktoś jakby sygnał dał – skończ bajery
tu, weź tam… stanowisko…

W normalnym domu mądrzy rodzice
– gdy berbeć brzydko się bawi
i coś zepsuje – zasnąć nie dadzą
póki, psia kość, nie naprawi !!!

… A tu… ? Pozostał stos obiecanek
jako wzór normalności,
a na ulicę pies wyjść się boi,
bo zbójcy na wolności…

… Nic się nie stało?! Znamy kariery…
różne.. i Dyzma Nikodem też
zrobił ją, ale… był chociaż szczery,
a tu… No cóż… biedny pies…!

____________________

… Gdy ten, co gwiazdą błyszczy w sondażach
zniknie jak wianek dziewiczy
to – niekoniecznie „nic się nie stało”,
choć Orlik… wciąż na to liczy…!?

 

.
____________________________________ mkd ___ IX.2011 / IX.2014

 

.

Jeden komentarz do “Kariera Orlika …”

  1. […] Kariera Orlika … […]

>> Do autora

WP-SpamFree by Pole Position Marketing