Dzieci bezdomnego …

Nie zapraszajcie mnie na Święta

        bo nie dla takich są jak ja.

                Nie pamiętajcie dnia urodzin

                        bo sam już nie wiem

                                czy je mam.


Nie poszukujcie kiedy zniknę

        w pamięci śladów moich stóp,

    a gdy nadejdzie Dzień Zaduszny

                       postawcie znicz

                                   na inny grób.

 
Dbajcie o własne swe pisklęta

  by krzywd nie znały tych, co ja

… a kiedy znowu przyjdą Święta

         … i Bozia zmiłowanie da

         … i gdy Wam wtedy na płacz wzbierze

               – bo wierzę, że Was na to stać …

nie mówcie o mnie:

– „ ty frajerze ! ”

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

            …  ani o matce:

                                                  …….       /* *  … /* …

__________________ Boze Narodzenia, Wielkanoce, Dni Ojca itd…___________ mkd

 

P.S. 

… znacie takie historie…? Opisana jest autentyczna i aż banalna, bo tak często spotykana… żona wraz z jednym z „przyjaciół domu” (jak się później okazało jednym z kochanków) okradła swojego ślubnego wyprowadzając mu – jako upoważniona zastępczyni- z kasy firmy pieniądze i przekonując dzieci, że ich wpędzony w długi Ojciec jest fajtłapą, bo nie stać go na dolce vita – spróbowała pozbyć się go z domu… Pomagali w tym także korzystający latami z pracy zięcia dziadkowie – rodzice mamusi – przekupując dzieci i nakłaniając do „nowego” a także – wspólnie z mamusią – do podłości i szykan wobec Ojca… Mimo to dzieci o szalbierstwach kochanków nie dowiedziały się nigdy od Ojca, który uważał ze utrata szacunku jaki powinny zachować dla Matki je osłabi…

Ot, historia jakich w praktyce, wbrew powszechnej opinii, wiele… Gdy spotkacie więc przy śmietniku nieco zaniedbanego Człowieka nie odwracajcie pomocnej ręki ani oczu… może ten ktoś to nie pijak lub tzw.”alimenciarz”, lecz ktoś uczciwy, kto był dobrym Mężem i Ojcem, tylko zbyt dbał o żonę i dzieci…? Może to nawet Mój kumpel, Menel (zobacz inny wiersz o nim)…? Może je znacie, te jego dzieci, może to wasi sąsiedzi, wraz z mamusią i jej obecnym kochasiem i wnuczkami stanowią dla Was wzór kochającej się trzypokoleniowej cacy rodzinki? Patrzcie uważnie – to Życie; nie zapominajcie – ma piękne i ma podle strony!

P.S. II
wiersz pt. „Pamiętajmy o ludziach” – MKD Poezje

2 komentarze do “Dzieci bezdomnego …”

  1. 01 Lis 2010 @ 2:02 pm United Statesk_c. Poland

    Przejmujący wiersz, porusza do głębi !
    Mistrzowsko wyrażony ból opuszczonego, skrzywdzonego człowieka.
    Te przepełnione smutkiem strofy, zapiszą się w pamięci czytających…

  2. 02 Lis 2012 @ 7:07 am United StatesAnik Poland

    ………i gdy Wam wtedy na płacz wzbierze
    bo wierze, że stać Was na to
    nie mówcie o nim
    Ty frajerze…..
    …może cichutko…..TATO
    i kiedy znów popłyną łzy
    pomyślcie o nim….
    ..chyba też nie był zły???
    -dzieci, dzieci, dzieci………niekiedy potrzeba czasu żeby się przekonać, że zycie nie szczędzi biedy.
    A wiersz….brakuje słów, żeby wyrazić piękno i łez kiedy się czyta.

>> Do autora

WP-SpamFree by Pole Position Marketing